Zmień kolor i smak tradycyjnych produktów!

W dobie kulinarnych eksperymentów, porządny schabowy z kapustą nie wystarczy już, by zachwycić gości na przyjęciu. Koreczki z korniszonami, a nawet sałatka caprese - choć mogą być przepyszne - też nie sprawią, że zasłyniemy jako wyjątkowi gospodarze. Dziś potrzeba czegoś ekstra. Prawdziwego zaskoczenia. I często niewiele pracy trzeba włożyć, by ten efekt osiągnąć. Z pewnością mniej, niż w przygotowanie dobrego schabowego. A przy okazji możemy "zdrowo" oszukać żołądek!
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zmień kolor i smak tradycyjnych produktów!
(Thinkstock, Fot: Thinkstock)

Mirakulina zmienia smak

W Polsce synsepal wciąż jest niemal nieznany. Jednak ten niewielki owoc podbił Japonię i jest popularnym starterem na imprezach w USA. Dlaczego starterem? Bo zawarta w nim mirakulina blokuje na języku kubki smakowe odpowiedzialne za odczuwanie kwaśnego smaku. Nieszkodliwa dla zdrowia substancja powoduje, że po jej zjedzeniu kwaśne potrawy mają słodki i przyjemny smak. Wszystkie dania, po które sięgniemy później, na pewno więc nas zaskoczą.

Synsepal jest niestety bardzo nietrwały, dlatego w Polsce nie mamy szans na kupno świeżych owoców, możemy jednak użyć go w sproszkowanej postaci. W Japonii zawierające mirakulinę owoce nie tylko są atrakcją na przyjęciach, ale też stosuje się je jako dodatek w restauracjach dla osób na diecie. Powstały tam nawet wyspecjalizowane knajpki oraz kafejki, gdzie serwowana jest mirakulina przed posiłkami - oczywiście skomponowanymi tak, by dostarczyć jak najciekawszych wrażeń podczas odkrywania nowych smaków. Restauracje są oblegane zarówno przez entuzjastów nowych doznań kulinarnych, jak i osoby na diecie, które nie mogą sobie pozwalać na słodkie frykasy, a mają na nie ochotę. W ten sposób zamawiając np. zdrowe cytrusy mają wrażenie, że objedli się lodami. Zdrowo, smacznie i do tego w 100 proc. zaskakująco. Warto spróbować!

Zielone z niebieskiego

Kto uważał na lekcji plastyki, ten wie, że podstawowe kolory są trzy - żółty, czerwony, niebieski. Łącząc je ze sobą możemy stworzyć nieskończoną liczbę barw. Co to ma wspólnego z gotowaniem? Bardzo dużo. Jednym z elementów, który najłatwiej zmienić jest właśnie kolor. Możemy to zrobić na wiele sposobów. Można użyć barwników spożywczych, likierów (w przypadku napojów) o określonej barwie albo produktów spożywczych, które zmienią podstawowy kolor potrawy.

Jednym z najbardziej popularnych przykładów jest zielone piwo serwowane na Dzień św. Patryka. O ile bowiem wielobarwne drinki nikogo nie dziwią, o tyle piwo powinno być zawsze takie samo – żółtozłote (pomijając oczywiście ciemne piwa, które nie są u nas specjalnie powszechne). Dlatego właśnie w tym przypadku, zmiana koloru robi tak duże wrażenie. Złote piwo nie wzbudzi zaskoczenia gości. Czerwone czy zielone już tak. A może być nawet fioletowe. Wszystko zależy od dodatków.

Zielone piwo uzyskujemy przez dodanie niebieskich dodatków, najczęściej likieru lub wódki np. Blue Curacao albo Bols Blue. Czerwone - dodając soku lub likieru z malin, żurawiny lub grenadinę (likier z owoców granatu). Jak się łatwo domyślić, korzystając z dodatków niebieskich i czerwonych - w zależności od proporcji - możemy uzyskać wiele innych barw.

Jeszcze łatwiej jest osiągnąć wymarzoną barwę w kieliszku z wódką. W ten sposób czystego, bezbarwnego shota możemy zmienić w coś znacznie bardziej oryginalnego. Nietypowe kolory można też nadać potrawom. Omlet? Nuda! Ale niebieski to już coś niezwykłego. Wygląda ekstremalnie, a nie jest wynikiem czarów, ale użycia kilku liści z czerwonej kapusty, która w połączeniu z żółtawym omletem, daje taki właśnie niezwykły efekt kolorystyczny. Pomyślmy więc nad barwnymi połączeniami, by przy następnej okazji zrobić piorunujące wrażenie na gościach. Co prawda raczej nie przebijemy pamiętnej niebieskiej zupy, którą ugotowała Bridget Jones, ale próbować warto.

AD/mmch

Polub WP Kuchnia
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.