Synsepal - owoc magiczny

Nie ma przyprawy, owocu, dania bardziej niezwykłego niż synsepal. U nas jeszcze prawie nieznany, w Japonii obiekt absolutnego kulinarnego szaleństwa, w Stanach Zjednoczonych i na Wyspach Brytyjskich dziwo, które króluje na modnych imprezach.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Synsepal - owoc magiczny
(archiwum, Fot: archiwum)

Nie ma przyprawy, owocu, dania bardziej niezwykłego niż synsepal. U nas jeszcze prawie nieznany, w Japonii obiekt absolutnego kulinarnego szaleństwa, w Stanach Zjednoczonych i na Wyspach Brytyjskich dziwo, które króluje na modnych imprezach.

Co to takiego ten synsepal?

Synsepal kwietnie kilka razy w roku w Afryce Zachodniej. Coraz częściej jednak spotkać można się z jego komercyjną hodowlą (np. w Tajwanie czy też Stanach Zjednoczonych).

Owoce synsepalu, zwanego również cudownym owocem, zawierają nieszkodliwe dla zdrowia glikoproteidy, które powodują, że po ich zjedzeniu kwaśne pokarmy mają słodki i przejmy smak.

Jak to działa?

Zawarta w sysepalu mirakulina blokuje na języku kubki smakowe odpowiedzialne za odczuwanie smaku kwaśnego i zmienia go w słodki. Same owoce są praktycznie bez smaku. Nie dodaje się ich do potraw tylko żuje powoli przed rozpoczęciem posiłku, starając się by owoc miał kontakt z jak największą powierzchnią języka.

Efekt utrzymuje się przez około godzinę do dwóch, pozwalając na niezwykłe eksperymenty smakowe. Niestety jest bardzo nietrwały, dlatego sprowadzenie go np. do Europy jest bardzo trudne, a przede wszystkim kosztowne. Po wielu latach eksperymentowania, opracowano metodę suszenia owocu, tak by nie tracił swoich właściwości i na szerszy rynek synsepal trafił w postaci tabletek zawierających sproszkowany owoc. Dzięki temu jego okres trwałości z kilku dni wzrósł do kilkunastu miesięcy. W takiej też postaci synsepal można kupić w Polsce, choć na razie tylko za pośrednictwem Internetu.

Radosna dieta

W Japonii, która jest wyjątkowo otwarta na wszelkie kulinarne nowinki, synsepal opanował spożywczy rynek pod koniec ubiegłego wieku. To Japończycy właśnie opatentowali sposób sporządzenia pastylek do ssania z ekstraktem owocowym. Pastylki po przejściu badań i otrzymaniu certyfikatów zostały oficjalnie dopuszczone do obrotu na japońskim rynku jako suplement diety oraz dodatek do żywności - w tym przypadku jako naturalna substancja słodząca.

Niedługo później na japońskim rynku pojawiły się wyspecjalizowane restauracje oraz kafejki, gdzie serwowana jest mirakulina przed posiłkami - oczywiście skomponowanymi tak, by dostarczyć jak najciekawszych wrażeń podczas odkrywania nowych smaków. Restauracje te są oblegane zarówno przez entuzjastów nowych doznań kulinarnych, jak i osoby na diecie, które nie mogą sobie pozwalać na słodkie frykasy, a mają na nie ochotę. W ten sposób zamawiając np. zdrowe cytrusy mają wrażenie, że objedli się lodami.

Polecamy również:

Jak kolory wpływają na nasz apetyt

Mało snu to dodatkowe kalorie

Jedzą tylko to co spadnie z drzew
Imprezowe szaleństwo

Rewolucja mirakulinowa w Japonii dotarła niedawno do USA, Kanady i na Wyspy Brytyjskie. Prawdziwy boom wywołał artykuł w New York Times opisujący zamknięte imprezy, podczas których serwowano ten niezwykły owoc. Kolejne publikacje w Wall Street Journal i The Guardian dolały tylko oliwy do ognia. Choć owoc jest całkowicie legalny, a efekt który wywołuje ustępuje po kilkudziesięciu minutach, amerykańska młodzież postanowiła z nowego odkrycia zrobić przedmiot kultowy. Opisywane imprezy np. na dachu jednego z nowojorskich wieżowców, utrzymywane były w klimatach np. dealerów narkotykowych.

Przy wejściu goście kupowali od witającego ich handlarza tajemniczą pastylkę, po czym próbowali przygotowanych potraw i napojów. Jak donosi NYT „Gdy goście zaczęli próbować potraw po degustacji owocu, zewsząd rozległy się okrzyki zdziwienia i zachwytu... Nie obyło się jednak bez drobnych incydentów - jedna dziewczyna chodziła zdenerwowana pytając co oni zrobili z jej smakiem i czy to minie." Tym, których naszła podobna obawa można łatwo uspokoić. Mirakulina traci swe właściwości w wysokich temperaturach. Wystarczy więc wypić kubek gorącego napoju, by smak wrócił do normy.

Szaleństwo w sieci

Wystarczy zajrzeć do Internetu, by się przekonać, że również w Polsce synsepal znalazł juź swoich entuzjastów. Wystawione na aukcjach pastylki zawsze znajdują chętnych, choć nie są tanie, za pudełko zawierające 10 pastylek trzeba zapłacić około 50 zł. Można też wyszukać przepisy na dania i napoje, które entuzjaści tej zabawy polecają do spróbowania. Najwyżej oceniane są wszelkie propozycje oparte na cytrusach.

Czy nowy pomysł na zabawę, czy jak w Japonii - na wytrwanie w diecie, bez konieczności rezygnowania z ulubionych słodkich smaków, przyjmie się w naszym kraju? Na razie trudno przewidzieć. Choć ci, którzy spróbowali zapewniają, że zabawa jest pyszna i przekonują innych do smakowych eksperymentów. Zapewniają, że po kilkudziesięciu minutach smak wraca do normy. O bezpieczeństwie spożywania synsypalu zapewniają też producenci, powołując się na badania naukowe i certyfikaty przyznane synsepalowi.

Może więc warto zamiast typowej domówki, na której wszyscy goście będą się raczyć wódką i korniszonami, zorganizować radosną zabawę w „zgadnij co jesz"?

ad

Polecamy również:

Jak kolory wpływają na nasz apetyt

Mało snu to dodatkowe kalorie

Jedzą tylko to co spadnie z drzew

Polub WP Kuchnia
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.