Kotleciki ziemniaczano-serowe z baru mlecznego Targowy
Dla mnie "mleczaki", jak nazywa się powszechnie bary mleczne, nie są reliktami minionej epoki. To tętniące życiem, łączące ludzi ponad podziałami, karmiące najuboższych miejsca, które były i są ostoją tradycyjnej kuchni polskiej. Bar Targowy na Grzegórzkach jest moim ulubionym, mam też do niego najbliżej. Na podłodze mozaika z lat 60., na ścianach swojski biały siding, a na stołach cerata w biało-czerwoną kratkę Obszerne menu zawsze wprawia mnie w osłupienie, a zaraz potem wpędza w rozterkę. Wszystko, co bezmięsne, kusi, choć i tak wiem, co wybiorę: kotleciki ziemniaczano-serowe, kluski śląskie z sosem grzybowym, kotlet z sera salami w panierce, siedem rodzajów pierogów i pięć naleśników, leniwe z cukrem i kopytka z sosem koperkowym. Lubię tu być z kimś, wtedy on bierze leniwe, a ja kotleciki ziemniaczano-serowe, i dzielimy się pół na pół. Jak smakują, przekonacie się, robiąc je sami.