Trwa ładowanie...

Dieta roślinna to nie sposób odżywiania. To styl życia

Katarzyna Gubała. Mama, żona, joginka. Redaktor naczelna magazynu "Slowly Veggie". Prowadzi bloga, gotuje, uprawia działkę. Jest pozytywnie zakręcona na punkcie zdrowego jedzenia, ekologii, uważności. W rozmowie z WP Kuchnią przekonuje, że kuchnia roślinna wcale nie jest kosztowna i skomplikowana.

Share

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

Dieta roślinna to nie sposób odżywiania. To styl życiaŹródło: Archiwum prywatne, fot: Dominika Hull
d3vlata

Katarzyna Gileta: Zacznijmy od początku. Kiedy podjęłaś decyzję o tym, by zrezygnować z jedzenia mięsa?
Katarzyna Gubała: Moja przygoda z kuchnią wege zaczęła się przewrotnie i nietypowo. Kilka lat temu byłam na spotkaniu z amerykańskim profesora Colinem T. Campbellem, autorem książki znanej w Polsce jako "Nowoczesne zasady odżywiania" (oryginalny tytuł – "The China study"). Profesor powoływał się na badania dotyczące wpływu kuchni roślinnej na zdrowie człowieka. Udowodnił, że istnieje korelacja pomiędzy jedzeniem mięsa a zachorowalnością na nowotwory. Aby żyć dłużej i cieszyć się lepszym zdrowiem, powinno się zatem wykluczyć mięso i nabiał. Po tej konferencji z dnia na dzień zrezygnowałam z jedzenia produktów pochodzenia zwierzęcego.

*Zrobiłaś to więc w trosce o swoje zdrowie? *
Tak. To był strzał w dziesiątkę! Mięso, które kupujemy, nie jest zbyt dobrej jakości. Kiedy z niego zrezygnowałam, mój organizm zaczął funkcjonować inaczej. Jestem teraz mniej podatna na stresy, poprawiła mi się skóra.

*W międzyczasie zostałaś redaktorem naczelnym magazynu "Slowly Veggie" z kuchnią wegetariańską i wegańską. *
Z każdym dniem poznawałam kolejne przepisy, eksperymentowałam. Zależy mi na promowaniu diety opartej na warzywach i owocach. Sporo gotuję na różnych warsztatach, eventach. Zauważyłam, że jest w Polsce boom na kuchnię roślinną, powstaje coraz więcej książek, magazynów, programów telewizyjnych na ten temat. Myślę, że to nie jest sezonowa moda. Coraz bardziej zwracamy uwagę na to, co mamy na talerzu, jaka jest jakość tych produktów. Zaczynamy jeść mniej, ale dobrze. Sporo osób, także zagorzałych mięsożerców, chętnie sięga po warzywne przepisy. Przykładowo, Polacy na grilla wrzucają już nie tylko karkówkę, ale także dobrze doprawione warzywa czy owoce.

d3vlata

*W swojej najnowszej książce "Warzywa górą. Od korzeni po liście" dzielisz się przepisami na proste i smaczne dania. Ich przygotowanie nie zajmuje wiele czasu, a potrzebne produkty znajdziemy w każdym warzywniaku. To trochę przeczy przekonaniu, że kuchnia roślinna jest droga i skomplikowana. *
Brakowało mi książki, w której, poza przepisami, znalazłyby się praktyczne wskazówki, jak skomponować danie, by było smaczne i zdrowe. Jak w domu przygotować półprodukty, takie jak roślinne mleko, twarożek, hummus czy pesto, potrzebne do innych potraw. Tak właśnie powstał pomysł na książkę, która byłaby bazą, podstawą kuchni roślinnej.

Archiwum prywatne
Źródło: Archiwum prywatne, fot: Dominika Hull

Postanowiłam rozprawić się z mitem, że dieta oparta na warzywach i owocach jest kosztowna, a przepisy trudne i czasochłonne. Wystarczą dosłownie cztery składniki, żeby skomponować świetne danie – burgery, falafele, bigos czy tartę. Potrzebne produkty znajdziemy w każdym warzywniaku lub na straganie. Nie musimy więc szukać ich w sklepach ze zdrową żywnością, delikatesach czy zamawiać przez internet.

*Zaczynamy od rozdziału "Baza", a potem są "Wiosna", "Lato", "Jesień", "Zima". *
Zależało mi na tym, by kuchnia jarska była sezonowa. Dzięki temu korzystamy z tych roślin, które w danej porze roku są dostępne, najsmaczniejsze i mają najwięcej wartości. Dlaczego? By łatwo nam było pójść do warzywniaka, kupić brokuły, pomidory, cukinię czy paprykę i zrobić to, na co mamy ochotę. Nie lubię egzotycznych składników czy potraw. Stawiam na prostotę. Nie oszukujmy się, na co dzień mamy kwadrans na przygotowanie obiadu lub kolacji. Ugotowanie pęczaku, do tego brokuły albo dobrze przyprawiony szpinak i mamy wartościowy, odżywczy posiłek. A to są przecież dwa, trzy składniki.

d3vlata

Twoja rodzina też jest zakręcona na punkcie roślinnej diety?
Mój mąż – Krzysztof, jest racjonalistą. Chyba jeszcze szybciej niż ja doszedł do wniosku, że jakość mięsa, oferowanego w sklepach pozostawia wiele do życzenia. Uznał, że nie będzie karmić się czymś, co źle wpływa na jego organizm. Uprawia sport, gra w ping-ponga, i zauważył zmianę, jaka nastąpiła, kiedy zrezygnował z mięsa, dlatego przyszło mu to z łatwością. To jest kwestia świadomości. W książce znalazły się jego przepisy na takie typowo męskie dania np. bigos czy dahl. To proste jednogarnkowe potrawy, które właściwie robią się same.

Archiwum prywatne
Źródło: Archiwum prywatne, fot: Dominika Hull

Również nasza pięcioipółletnia córeczka Asia raczej nie jada mięsa. Razem gotujemy. Pokazałam jej też, że można jeść zdrowe słodycze. Asia wybrała do książki kilka przepisów – kakaowe kulki na oleju kokosowym, biszkopt bez jajek czy nasz ulubiony, domowy deserbrownie z czerwonej fasoli.

Nie miałaś problemu, żeby przekonać Asię do jedzenia warzyw? Wiele dzieci krzywi się już na sam widok szpinaku, brokułów czy buraczków...
Oswajanie dzieci z warzywami czy owocami musimy zacząć już na samym początku, od maluszka. Pierwsza zasada – jedzmy razem z dzieckiem. Przystawmy jego krzesełko do stołu, wyłączmy telewizor czy komputer. W ten sposób nauczymy je kultury jedzenia. Maluch zobaczy, że można jeść uważnie, bez pośpiechu. Dawajmy mu dobry przykład, niech nasze talerze też będą pełne kolorowych, zdrowych warzyw. Dziecko je oczami, zacznie chętnie sięgać po to samo, co dorośli. Pamiętajmy też, że bobas lubi wybór. Dawajmy mu różne składniki. Jednego dnia będzie jadł zielony groszek, drugiego – kukurydzę, a trzeciego, tak jak moja córka, będzie żuł pęczak.

d3vlata

*Pęczak? *
Tak. Przyjęło się, żeby dawać maluchowi do gryzienia skórkę od chleba. A przecież to pieczywo niekoniecznie jest teraz takie zdrowe... Pęczak jest gruby i genialnie masuje dziąsła. Kolejna ważna rzecz, o której powinni pamiętać rodzice – nie przecierajmy wszystkiego. Dawajmy dziecku kawałki, żeby mogło badać fakturę, strukturę jedzenia. W ten sposób kształtujemy też jego sensorykę. Pamiętajmy, że dziecko uczy się przez przykład. Jeżeli ja nie lubię pomidorów i ciągle to powtarzam, to jest nikła szansa, że moje dziecko będzie te pomidory uwielbiało. Jeżeli rodzice jedzą szybko, w biegu, to dziecko przejmie te same nawyki. Dlatego czasem warto się zastanowić, czy to przypadkiem nie jest to nasza wina, że dziecko jest niejadkiem i wybrzydza.

*Nie spotkałaś się nigdy z zarzutem, że dieta roślinna jest niepełnowartościowa, niezdrowa dla dzieci? *
Spotkałam. Jednak zdania zawsze będą podzielone. Instytut Żywności i Żywienia dopuścił dietę wegetariańską w szkołach i przedszkolach. Powołuję się więc na ten argument. To nie jest jakaś moja fanaberia. Są naukowe dowody na to, że dieta bezmięsna nie szkodzi, lecz dobrze wpływa na nasz organizm. Pod jednym warunkiem – musi być zbilansowana. Oczywiście, jeśli jemy tylko chleb z masłem i żółtym serem, to nie ma mowy o zdrowym odżywianiu. Dieta roślinna przychodzi nam z bogactwem past, humusów. Mamy samo zdrowie oparte na roślinach strączkowych, ziarnach, nasionach, orzechach. Do tego sezonowe warzywa i owoce. Nic nie smakuje tak, jak poranna kawa czy kakao z mlekiem roślinnym, które sami przygotujemy w 10 minut.

Przekonujesz, że możemy jeść warzywa w całości – od korzeni po liście.
To nieprawda, że w marchewce, kalarepce czy rzodkiewce, najlepsze są korzenie. Liście też genialnie smakują i mają dużo witamin. Sprawdzi się jako dodatek do pesto czy koktajlu. Wcale nie musimy kupować drogich warzyw z ekologicznych upraw. Chodzi o to, by jeść i kupować z głową. Kiedy mamy sezon na pomidory, to nie ma znaczenia, gdzie je kupimy. No może nie w supermarkecie, ale te z bazarku czy warzywniaka, będą zdrowe. Jednak jeśli kupimy te same pomidory w zimie, to nie będą miały ani smaku, ani wartości odżywczych. Tak więc mniej bym się skłaniała ku ekologii, bardziej ku sezonowości. Jedzmy to, co w danym miesiącu, porze roku jest dostępne. Możemy z tego wyczarować niesamowite rzeczy. Jak dołożymy dobre kasze, makarony czy ryż albo strączki, otrzymamy kompletne danie.

*Zwracasz także uwagę na to, by wnikliwie sprawdzać etykiety. *
Na półkach sklepowych znajdziemy wiele wegańskich półproduktów lub produktów, które nie dość, że sporo kosztują, to nie są zbyt zdrowe. Prosty przykład – mleko roślinne. Jak sprawdzimy skład, przekonamy się, że zawiera sporo chemii, cukru i niepotrzebnych dodatków. Kupowanie czegoś takiego nie ma sensu. Jednak jeśli zalejemy w domu płatki owsiane gorącą wodą i odstawimy na 10 minut, otrzymamy genialne mleko roślinne. Tanie, zdrowe i smaczne.

d3vlata

Wspomniałaś wcześniej o uważności jedzenia. Czy można ją przełożyć także na inne sfery naszego życia?
Uważność jest czymś, co sprawia, że możemy poczuć się naprawdę szczęśliwi tu i teraz. Możemy zacząć ją praktykować od prostych rzeczy. Weźmy do ręki jabłko czy jakiś inny owoc lub warzywo. Przyjrzyjmy mu się, jaki ma kolor, fakturę, czy jego skórka jest gładka i lśniąca, a może szeleści. Powąchajmy, spróbujmy. Skupmy się na nim przez 10 minut. Jedzmy powoli. Przekonamy się wtedy, jak wiele smaków może mieć jeden owoc. Możemy to przełożyć na całe życie. Ciągle gdzieś pędzimy, odhaczamy kolejne pozycje z listy, ale czasem warto przystanąć i się zastanowić, co ja tak naprawdę robię? Czy ten ciągły pośpiech dobrze wpływa na moje zdrowie, życie, rodzinę?

Archiwum prywatne
Źródło: Archiwum prywatne, fot: Dominika Hull

Jeżeli zacznę jeść zdrowo, sięgać po kuchnię roślinną, to zacznę powoli dostrzegać ludzi, którzy te rośliny produkują. Zacznę z nimi rozmawiać. Nie będzie to szybki weekendowy wypad na zakupy do supermarketu, ale kontakt z ludźmi na targowisku. To buduje relacje. Jeżeli nie jedziemy w weekend na zakupy do supermarketu, to mamy więcej czasu, by siąść z rodziną, zjeść wspólny posiłek, porozmawiać. Być tu i teraz. Czego więcej potrzeba nam do szczęścia? Dziś nikomu nie są potrzebne matki-Polki, które poświęcają się dziecku i mężowi. Szczęśliwa mama to taka, która o siebie dba, jest zdrowa i radosna. Wtedy jest w stanie dać to szczęście i radość innym.

Od lat ćwiczysz też jogę...
To moja recepta na dobry humor. Ćwiczę jogę od 14 lat. Joga daje duży dystans do świata. Pomaga skupić się na umyśle i ciele. Nie ma szans, by stojąc na jednej nodze albo na głowie, myśleć, co dzisiaj ugotuję na obiad. Jest się tu i teraz, bo inaczej człowiek się przewróci (śmiech). I to można przełożyć na całe życie. Jeżeli jestem w każdym momencie świadoma tego, jak żyje, to się nie przewrócę, mniej choruję. Jestem lepsza dla innych i ten świat sam układa się w sposób radosny i szczęśliwy.

icon info

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

d3vlata
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3vlata
d3vlata
Więcej tematów