Bocianie łapy. Przepyszne racuszki prosto z Podlasia
Na wstępie pragnę uspokoić: nie będziemy spożywać żadnych ptasich nóżek. Skąd zatem taka nazwa? Autorką przepisu jest Luba Sakowicz z Michałowa na Podlasiu. Przepis dostała od mamy, ma on ponad 100 lat. Tradycja przygotowania jest powiązana ze świętem Zwiastowania Bogurodzicy. Mawiano: "Na zwiastowanie przybywaj, bocianie". Na ten czas przypadają zazwyczaj powroty bocianów na Podlasie. Wierzono, że przynoszą szczęście gospodarzom. Szanowano je i czczono. Wołano do nich: "Busioł, busioł, tut bysłowa łapka, tut twoja chatka". Z tej okazji gospodynie smażyły wyjątkowe racuchy lub – jak kto woli – placki drożdżowe. Wkładano je do gniazda, by skusić bociana do pozostania w nim. Ich wyjątkowość polega na kształcie i składnikach, zwłaszcza tym jednym: w cieście nie ma jajek, a zamiast nich dodaje się startą marchewkę, która nadaje pięknego koloru i wilgotności. Kształt ma przypominać łapy bociana. Placki robiono pięcio- lub trójpalczaste. Pani Luba opowiadała, że placki powinny być z jednej strony ciemniejsze, tak jak wyglądają łapy bociana, który chodzi po błocie.