Trwa ładowanie...

Placek Trzech Króli

Swój słodki symbol ma też święto, które dopiero od kilku lat, ponownie stało się dniem wolnym od pracy - Święto Trzech Króli.

Share
Placek Trzech Króli
Źródło: Shutterstock
d4i2hxq

Niemal wszystkie święta mają jakieś swoje kulinarne symbole. Trudno wyobrazić sobie Wielkanoc bez jajka, a także białej kiełbasy i żurku. Z kolei Boże Narodzenie to karp i inne ryby, pierogi lub kluski z kapustą i grzybami. Prawie każda tak ważna okazja ma też specjalny deser, który podkreśla rangę wydarzenia. I tak w grudniu zajadamy się makowcem, wiosną mazurkami, a żadne prawdziwe urodziny nie mogą się obyć bez tortu.

Swój słodki symbol ma też święto, które dopiero od kilku lat, ponownie stało się dniem wolnym od pracy - Święto Trzech Króli. Jeszcze całkiem niedawno jedynym sposobem na celebrację tego dnia było wypisanie kredą na futrynie trzech liter C + M + B (Christus Mansionem Benedicat) wraz z datą - rozpoczynającym się właśnie kolejnym rokiem. Dziś, gdy dzień Trzech Króli świętujemy z dala od pracy, wracamy do dawnych związanych z nim tradycji i wypieków.

Zwyczaj wypiekania placka Trzech Króli ma wielowiekową historię. W Hiszpanii i Meksyku smakołyk zwany roscón de reyes, znany jest od XIV wieku. Słodki placek wypiekany jest też od stuleci w Belgii, Francji, Niemczech i w Szwajcarii. Do polski zwyczaj pieczenia tego ciasta przywędrował z Francji, gdzie placek zwany galette des rois znany jest od XVI wieku. Okrągłe lub prostokątne ciasto Trzech Króli (galette des rois) tradycyjnie przygotowywany jest z delikatnego ciasta francuskiego. Nadzienie stanowi słodka masa maślano-migdałowa z dodatkiem rumu, koniaku lub Amaretto. Z kolei roscón de reyes, zwany też pierścieniem króli, to wieniec z ciasta maślanego z bakaliami, kandyzowanymi owocami i rodzynkami.

d4i2hxq

W dawnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, w dniu Trzech Króli na królewskim dworze, a także w bogatych domach panował zwyczaj przygotowywania świątecznego posiłku. Jego zwieńczeniem była degustacja świątecznego placka.. Wyjątkowość tego wypieku polega na umieszczeniu w jego wnętrzu niespodzianki, zwanej la feve (od ziarna bobu), którą w Polsce zazwyczaj stanowił migdał. Na przestrzeni dziejów, w różnych zakątkach świata la feve stanowiły też inne przedmioty - np. monety, a nawet figurki z porcelany.

Ukryta w placku la feve, to główna atrakcja deseru. Kto znajdzie ją w swoim kawałku zostaje Migdałowym Królem albo Migdałową Królową i otrzymuje papierową, złotą koronę. Nowy władca, wybiera też sobie partnera (króla lub królową) i to na ich cześć wznosi się toasty tego wieczoru. Królewska para tradycyjnie jednak bierze na siebie ciężar ufundowania szampana, którym pije się zdrowie królewskiej pary.

Placek Trzech Króli należy pokroić na tyle porcji, ile osób zasiada przy stole plus jedną dodatkową - dla nieznajomego biedaka. Tradycyjny placek w niektórych regionach zastępowały specjalne słodkie rogaliki. Tak jak w przypadku ciasta, do jednego z nich należy włożyć migdał. Znalezienie w swojej porcji niespodzianki to zawsze dobra wróżba. Zwłaszcza dla panien, zwiastuje on bowiem szybkie zamążpójście.

W Polsce zwyczaj konsumowania placka Trzech Króli zaniknął blisko pół wieku temu. W dużej mierze stało się to za sprawą decyzji Władysława Gomułki, który w 1960 roku skłonił Sejm do wykreślenia święta Objawienia Pańskiego, czyli Trzech Króli z państwowego kalendarza. Dopiero od 2011 roku, 6 stycznia - znów za sprawą Sejmu - ponownie oznaczany jest w kalendarzach na czerwono, dzięki czemu zyskaliśmy czas, by wrócić do dawnych zwyczajów i zapomnianych wypieków.

d4i2hxq

AD/mp/WP Kuchnia

Oceń jakość artykułu:
Zależy nam na podnoszeniu jakości naszego dziennikarstwa. Twoja opinia jest dla nas ważna!
d4i2hxq

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4i2hxq
d4i2hxq
Więcej tematów